4 Niedziela Wielkiego Postu rok A

4 Niedziela Wielkiego Postu – rok A

(J 9, 1. 6-9. 13-17. 34-38)

Kazanie dla dzieci

Wyobraźcie sobie pewną sytuację.
Jesteście zamknięci w bardzo dużym kartonie. Tak dużym, że możecie w nim chodzić, możecie usiąść, możecie wstać. Nawet gdy podskoczycie, nadal jesteście w środku. Karton jest wyższy od was, więc nie możecie zobaczyć, co jest poza nim.


Ten karton ma podłogę i ściany.
Nie ma dachu, ale i tak nie jesteście w stanie wyjrzeć na zewnątrz.
Próbujecie się wydostać.
Kopiecie w ściany.
Uderzacie rękami.
Próbujecie rozrywać karton palcami.
Nic z tego.
Przyjmijmy w tej historii jedno założenie: nie da się przebić ścian kartonu ani ich rozerwać.
Jesteście więc w środku. Żyjecie tam. Słyszycie, że coś dzieje się na zewnątrz, ale nie możecie tego zobaczyć. Nie możecie naprawdę poznać świata poza kartonem.


I właśnie to trochę przypomina sytuację człowieka z dzisiejszej Ewangelii.
Jezus spotyka człowieka niewidomego od urodzenia.
Ten człowiek żyje w świecie, słyszy go, doświadcza go, ale nie może zobaczyć, jaki on jest.


Wyobraźcie sobie teraz, że ktoś z zewnątrz wrzuca wam do środka kartkę papieru i klej i mówi: „Dzięki temu możecie się wydostać”.
Brzmi to trochę dziwnie.
Może nawet pomyślicie: to przecież niemożliwe.
Instrukcja jest jednak prosta: posmarujcie kartkę klejem, zwińcie ją w cienką rurkę i zróbcie z niej coś w rodzaju szpikulca.
Spróbujcie nim przebić karton.
Próbujecie. I nagle pojawia się mała dziurka.
A kiedy jest jedna dziurka, można zrobić następną i następną.
końcu karton zaczyna się rozrywać.
Wreszcie wydostajecie się na zewnątrz.
I to przypomina nam kolejny moment z Ewangelii.

Jezus robi coś bardzo dziwnego.
Spluwa na ziemię, robi błoto i nakłada je na oczy niewidomego.
Potem mówi do niego: „Idź i obmyj się w sadzawce Siloam”.
Człowiek idzie, obmywa się… i zaczyna widzieć.


Wyobraźcie sobie jednak, co dzieje się potem.
Ludzie wokół zaczynają mówić: „To niemożliwe”.
„Nie da się tak wyjść z kartonu”.
Niektórzy mówią: „Może oni wcale nie byli w kartonie”.
Inni zaczynają was wypytywać, jak to się stało.
Zaczynają radzić się różnych ludzi, którzy mają się na tym znać: nauczycieli, lekarzy, może nawet prawników.
Chcą sprawdzić, czy to naprawdę mogło się wydarzyć.


I właśnie coś bardzo podobnego dzieje się w Ewangelii.
Zamiast się cieszyć, ludzie zaczynają wątpić.
Jedni mówią: „To chyba nie on”.
Inni mówią: „Może tylko jest do niego podobny”.
Zaczynają wypytywać jego rodziców.
Zabierają go do uczonych i faryzeuszów.
Czyli do ludzi, którzy uważali się za ekspertów.
Jakby bardzo chcieli udowodnić, że to nie mogło się wydarzyć.
A przecież wydarzyło się coś bardzo prostego.
Ten człowiek nie uzdrowił się sam. Ktoś mu pomógł. Tym kimś był Jezus.
I na końcu Ewangelii Jezus spotyka tego człowieka jeszcze raz i pyta go:
„Czy wierzysz w Boga?”
A ten człowiek odpowiada: „Wierzę, Panie”. I oddaje Mu pokłon.
Rozpoznaje, że to właśnie Bóg działał w jego życiu.

Dzisiejsza Ewangelia uczy nas jeszcze jednej ważnej rzeczy.
Pokazuje, czym jest prawdziwa ślepota. Ślepota to nie tylko brak wzroku.
Ślepotą możemy nazwać stan, kiedy ktoś nie chce przyjąć prawdy.
Kiedy ktoś nie chce zobaczyć dobra, które wydarza się w życiu drugiego człowieka.
Czasem ktoś doświadcza dobra – a my zamiast się cieszyć, zaczynamy wątpić.
Czasem ktoś ma trudność – a my zamiast pomóc, zaczynamy go oceniać.
I właśnie przed taką ślepotą przestrzega nas dzisiejsza Ewangelia.
Jezus chce, żebyśmy naprawdę widzieli.
Widzieli dobro.
Widzieli prawdę.
I potrafili zobaczyć Boga, który działa w naszym życiu.

Opr. Kl. Krzysztof Wowra

Tekst stanowi fragment opracowania materiałów pomocniczych do prowadzenia kazań i katechez dla dzieci w ramach programu katechezy parafialnej „Śladem Ewangelii”.