5 Niedziela Wielkiego Postu – rok A

(J 11, 1-45)
Kazanie dla dzieci
Wyobraźcie sobie taką sytuację: pijecie spokojnie kawę z najlepszym przyjacielem. Nagle ktoś do was przybiega z wiadomością, że dzieci grają piłką w miejscu, w którym nie powinny grać. Wiadomo, że jest tam zakaz, bo coś cennego może się zniszczyć, może się coś stłuc.
Ten ktoś przychodzi do was, żebyście szybko zareagowali i zapobiegli wypadkowi. Wy jednak nie spieszycie się – wydaje się wam, że nic złego się nie stanie. W końcu wyruszacie na miejsce, ale kiedy docieracie, okazuje się, że coś cennego – jakiś wazon albo lampa – zostało już stłuczone.
Słyszycie wtedy zarzut: „Gdybyś tu był wcześniej, nic by się nie stało”. Ale jednocześnie słyszycie też nadzieję – że może da się coś jeszcze zrobić, że może da się tę sytuację naprawić, jeśli zwrócimy się do kogoś większego i silniejszego od nas.
Czy nie przypomina nam to trochę sytuacji z Ewangelii? Do Jezusa przychodzi wiadomość od Jego przyjaciół, że Łazarz bardzo ciężko choruje. To nie jest zwykłe przeziębienie – to poważna choroba. A jednak Jezus nie przychodzi od razu.
I rzeczywiście – kiedy Jezus dociera na miejsce, Łazarz już umarł. Słyszymy podobne słowa jak w naszej historii: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł”.
Ale słyszymy też w głosie Marty nadzieję. Ona wierzy, że Bóg może działać przez Jezusa. Nie wszystko jeszcze rozumie, ale ufa. Wierzy, że Jezus ma moc od Boga.
Wyobraźmy sobie dalej, że zaczynamy rozmawiać z naszym przyjacielem o tym stłuczonym wazonie. Pytamy go: „Czy wierzysz, że można go naprawić?”
A on odpowiada: „Może kiedyś, jakoś… ale to bardzo trudne. Jest tak bardzo rozbity, że nie da się go poskładać”.
I wtedy pytacie jeszcze raz: „Czy wierzysz, że ja mogę to naprawić?”
On wciąż się waha, ale wy zaczynacie działać. Zbieracie wszystkie kawałki, sklejacie je i wkładacie do pieca. Pod wpływem ciepła kawałki łączą się w jedną całość – i wazon znów jest cały.
Podobnie dzieje się w Ewangelii. Jezus rozmawia z Martą i pyta ją o wiarę. Objawia jej coś bardzo ważnego: że nie tylko daje życie, ale że On sam jest zmartwychwstaniem i życiem.
Marta wierzy – może nie wszystko rozumie, ale ufa Jezusowi. I wtedy Jezus idzie do grobu, każe odsunąć kamień i woła: „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!”. I Łazarz wraca do życia.
To nie jest tylko naprawienie czegoś – to jest nowe życie, dar od Boga.
Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną ważną rzecz: Jezus naprawdę kocha swoich przyjaciół. Gdy widzi ich ból, sam się wzrusza i płacze. Jezus nie jest obojętny. On jest prawdziwym człowiekiem – współczuje, przeżywa, jest blisko.
Ale jednocześnie jest Synem Bożym, który ma władzę nad życiem i śmiercią.
Marta wierzyła w Jezusa. Nie była jak ci, którzy tylko wątpili i pytali: „Czy On naprawdę może coś zrobić?”. Ona ufała. I właśnie ta wiara otworzyła ją na działanie Boga.
Ten prosty przykład z wazonem pomaga nam coś zrozumieć. Czasem nasze życie też bywa „rozbite” – przez smutek, grzech, trudności. Wydaje się, że nie da się tego już naprawić.
Ale Jezus ma moc przywracać życie. Nie tylko „sklejać kawałki”, ale dawać coś więcej – nowe życie, które pochodzi od Boga.
Dlatego bądźmy jak bohaterowie dzisiejszej Ewangelii. Ufajmy Jezusowi. Wierzmy Jego słowom. Wierzmy, że On naprawdę jest zmartwychwstaniem i życiem – i że każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.
Opr. Kl. Krzysztof Wowra
Tekst stanowi fragment opracowania materiałów pomocniczych do prowadzenia kazań i katechez dla dzieci w ramach programu katechezy parafialnej „Śladem Ewangelii”.
