2 Niedziela Wielkiego Postu rok A

1 Niedziela Wielkiego Postu – rok A

Ewangelia (Mt 4,1-11)

Kazanie dla dzieci – Tajemnica Góry Tabor

Spróbujcie sobie wyobrazić taką sytuację.

Idziecie odwiedzić babcię albo kogoś bardzo wam bliskiego.
Mieszka na dziesiątym, a może piętnastym piętrze.
Tego dnia zepsuła się winda. Bardzo wam zależy na spotkaniu, więc zaczynacie wchodzić po schodach.
Krok po kroku. Coraz wyżej. Coraz trudniej.


Czy to nie przypomina nam dzisiejszej Ewangelii?
Dzisiejsza Ewangelia opowiada o tym, jak Pan Jezus zabrał trzech apostołów na górę.
Weszli wysoko, na sam szczyt.
To nie był spacer ani łatwa wycieczka.
To było trudne, długie wspinanie się, wymagające wysiłku.

W Biblii góra zawsze coś oznacza.
Oznacza drogę, trud, wysiłek, ale przede wszystkim spotkanie z Bogiem. Apostołowie razem z Jezusem naprawdę się wspinali — i tak jak każda wspinaczka, nie było to łatwe.


Wyobraźcie sobie dalej: jesteście już prawie na górze, może na ósmym piętrze. Nagle widzicie mamę z małym dzieckiem albo starszą osobę, która nie może zejść na dół. Prosi was o pomoc.
Wiecie, że jeśli pomożecie, spóźnicie się.
A babcia nie lubi, gdy ktoś się spóźnia.
Co wybieracie?
Możecie wybrać zasadę: „Nie spóźnię się”.
Możecie też wybrać miłość: „Pomogę”.
Schodzicie na dół. Pomagacie. I jeszcze raz wspinacie się na górę.


W Ewangelii obok Jezusa pojawiają się Mojżesz i Eliasz.
Mojżesz symbolizuje Prawo, zasady.
Eliasz symbolizuje proroków, a więc wołanie Boga o miłość.
Prawo jest ważne.
Zasady są potrzebne.
Ale prawo bez miłości jest puste.
Bóg dał przykazania z miłości, by nas nauczyć kochać jak On.
Tak jak w naszym przykładzie: punktualność jest dobra. Ale pomoc drugiemu człowiekowi jest ważniejsza.


Czasem nawet podczas radosnego spotkania może wydarzyć się coś trudnego. Ktoś może zapytać nas o sprawę, o której nie chcemy mówić. Może o to, że nie zdaliśmy egzaminu, że coś nam się nie udało, że popełniliśmy błąd.
I nagle, mimo że przyszliśmy z radością, czujemy zakłopotanie. Nie wiemy, co powiedzieć. Chcielibyśmy zmienić temat, coś szybko zrobić, a może nawet wycofać się z tej sytuacji.


Podobnie było w Ewangelii. Gdy Jezus przemienił się na górze, święty Piotr został zaskoczony. Nie rozumiał do końca tego, co się dzieje. Nie wiedział, co powiedzieć, więc zaczął mówić o budowaniu namiotów – chciał zatrzymać tę chwilę chwały.


To pokazuje nam, że w trudnych i niezrozumiałych chwilach człowiek czasem mówi coś tylko po to, żeby poradzić sobie z sytuacją.
Tak samo bywa z nami. Gdy jesteśmy zaskoczeni albo zawstydzeni, nie wiemy, co powiedzieć. Chcielibyśmy uciec, schować się jak do namiotu, wejść pod kołdrę, żeby nikt nas nie widział. Chcielibyśmy szybko coś powiedzieć albo coś zrobić, byle tylko przestać czuć to napięcie.


I wtedy rozlega się głos z nieba:
„To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”.
Pojawia się obłok. A gdy opada, apostołowie widzą już tylko Jezusa.
Obłok w Biblii oznacza tajemnicę Boga — coś, co jest większe od naszego rozumu. W tej chwili apostołowie stają wobec tajemnicy wiary.
Nie wszystko rozumieją, ale są blisko Jezusa.


Tak samo jest z nami. My także stajemy w tajemnicy wiary. Nie wszystko potrafimy wyjaśnić, nie wszystko umiemy zrozumieć, ale wierzymy.
Ta scena uczy nas, czym jest modlitwa.


Do modlitwy też trzeba się „wspinać”.
Czasem trudno jest znaleźć czas. Trzeba z czegoś zrezygnować.
Czasem coś nas rozprasza. To wysiłek – jak wchodzenie po schodach.
Ale kiedy już jesteśmy na modlitwie, warto zostawić nasze troski. Zostawić nasze myśli, nasze emocje, nasze plany.
Nie po to, żeby przestać myśleć. Nie po to, żeby przestać być sobą. Ale po to, żeby pozwolić Bogu być Bogiem.
Na modlitwie nie chodzi o to, żeby wszystko rozumieć. Chodzi o to, żeby być. Tak jak w spotkaniu z kimś, kogo kochamy.


Obłok w Ewangelii oznacza tajemnicę Boga. Bóg jest większy, niż potrafimy zrozumieć.
Podczas adoracji Najświętszego Sakramentu widzimy tylko kawałek chleba. Ale wierzymy, że to żywy i prawdziwy Jezus. Tak jak apostołowie po opadnięciu obłoku widzieli tylko Jezusa.
Bóg „ukrył się” pod postacią chleba.
Bóg „ukrył się” także w słowie Pisma Świętego.
On karmi nas swoim Ciałem i swoim Słowem.
Droga na spotkanie z Bogiem bywa trudna. Czasem jest kręta. Czasem nie umiemy spokojnie usiedzieć. Czasem nie wiemy, co powiedzieć.
Ale spotkanie z Bogiem jest radością.


Tak jak apostołowie weszli na górę, tak i my chcemy wyruszać w drogę wiary. Chcemy podejmować wysiłek. Chcemy zostawiać to, co nas rozprasza. Chcemy wybierać miłość.
Bo Bóg czeka na spotkanie.
I kiedy przychodzimy do Niego, jesteśmy tylko my i On.

Opr. Kl. Krzysztof Wowra

Tekst stanowi fragment opracowania materiałów pomocniczych do prowadzenia kazań i katechez dla dzieci w ramach programu katechezy parafialnej „Śladem Ewangelii”.